2011-11-28

Numer 16 | poniedziałek | 28 listopada 2011
| OD REDAKCJI To już ostatnie wydanie „Newslettera przemysłów kreatywnych” będącego zbiorem dobrych praktyk z obszaru kreatywności i przedsiębiorczości. Prezentacja doświadczeń innych miast, regionów i krajów w zakresie wykorzystania potencjału kreatywnego w rozwoju społeczno-gospodarczym wydaje się być nie do przecenienia w procesie przemian, jakie dzieją się w Łodzi. Liczymy, że newsletter i prezentowane w nim rozwiązania były i będą impulsem dla łódzkich urzędników, którzy są odpowiedzialni za zmianę oblicza miasta. Jeżeli rzeczywiście zależy nam na tym, żeby Łódź stała się centrum przemysłów kreatywnych, nie wystarczy jednak wdrażać takich samych projektów, jakie wdrażają wiodące ośrodki kreatywności. To my, łodzianie, musimy kreować trendy, za którymi w przyszłości będą podążać inni. POBIERZ NEWSLETTER W PDF | ![]() |
| SPIS TREŚCI | |||
| SEKTOR KREATYWNY | |||
| Kreatywność, innowacyjność, talent – wywiad z Hanną Zdanowską, Prezydent Miasta Łodzi | czytaj | ||
| DOBRE PRAKTYKI | |||
| Wszystko w naszych rękach – rozmowa z Tomkiem Rygalikiem | czytaj | ||
| AKTUALNOŚCI | |||
| Bezdomny też człowiek | czytaj | ||
| Design trzeciego wieku | czytaj | ||
| Dla rodziny | czytaj | ||
| Zamknięta energia | czytaj | ||
| Pod kontrolą | czytaj | ||
| WIADOMOŚCI Urzędu Miasta Łodzi | |||
| Konferencja Smart Cities | czytaj | ||
| 1,3 mld zł dla polskich firm z programu unijnego – CIP | czytaj | ||
| Konkursu Polski Produkt Przyszłości | czytaj | ||
| Konferencja BIZSHOW#3 | czytaj | ||
![]()
Kreatywność, innowacyjność, talent
Łódź miastem przemysłów kreatywnych – co to dla Pani oznacza?
Przemysły kreatywne to działania, które biorą się z kreatywności, innowacyjności i talentu, które mają zarazem potencjał tworzenia bogactwa i miejsc pracy. Historia i tradycja Łodzi oparte są na pasji tworzenia. Dziś nowoczesna Łódź czerpiąc z historii, rozwija się w oparciu o dwa kluczowe czynniki – przedsiębiorczość i kreatywność. Przedsiębiorczość to cecha przypisana do Łodzi od początku powstania nowoczesnego miasta. Kreatywność to umiejętność patrzenia na różne obszary z różnych punktów widzenia.
Czy Pani zdaniem Łódź ma szansę stać się miastem, o którym będzie się mówić jako o centrum przemysłów kreatywnych.
Richard Florida wskazuje atrakcyjność miejsca jako jeden z czynników kluczowych dla kreatywności. Łódź ma kapitał, który predestynuje ją do stania się takim centrum – wspaniałe tradycje przemysłu filmowego, łatwy dostęp do atrakcyjnej i niedrogiej przestrzeni pofabrycznej ulokowanej w samym centrum miasta oraz sektor młodych dobrze wyedukowanych absolwentów szkół wyższych. W Łodzi funkcjonuje wiele firm, instytucji i osób działających w sektorach kreatywnych, których istotą jest wykorzystanie wiedzy i pomysłowości (kreatywności) do tworzenia konkurencyjnych i innowacyjnych przedsiębiorstw. Z punktu widzenia miasta jest to obszar wyróżniający Łódź spośród innych konkurencyjnych miast.
Na jakie branże powinniśmy postawić, aby Łódź była wiarygodna w budowaniu wizerunku w oparciu o sektor kreatywny?
Inspirując się kryteriami przyjętymi w 1997 r. przez Zespół ds. Przemysłów Kreatywnych w Wielkiej Brytanii, powinniśmy wspierać 13 sektorów. Biorąc jednak pod uwagę aktualne procesy zachodzące w mieście, stawiamy na branże: filmową, muzyczną postprodukcyjną oraz związaną z nowoczesnym oprogramowaniem. Nie można również zapomnieć o tradycjach łódzkiego przemysłu odzieżowego, nowocześnie zdefiniowanego w ujęciu mody i designu. Ranga wypracowana przez cyklicznie organizowane w Łodzi wydarzenia, takie jak Fashion Week Poland czy Design Festival, mocno wspiera markę miasta. Kreatywność i innowacyjność to także postawa otwarta na wszelkie nowe inicjatywy, które wynikają z twórczego myślenia o biznesie, kulturze, edukacji, turystyce czy sporcie.
A jak w proces tworzenia Łodzi kreatywnej włączyć mieszkańców miasta?
Wsparcie mieszkańców jest niezwykle istotne dla rozwoju miasta jako miejsca przemysłów kreatywnych. Należy stworzyć system finansowych, prawnych i administracyjnych zachęt, dzięki którym Łódź stałaby się najlepszym miejscem do tworzenia tego rodzaju przemysłu. Warto, aby powstały programy wsparcia angażujące mieszkańców miasta w zakresie rozwoju 4 subproduktów – kultury, edukacji, gospodarki, turystyki i sportu. Ważne, żeby wykorzystać potencjał społecznego zaangażowania łodzian, który już w mieście istnieje. Należy tylko zastosować narzędzia, dzięki którym kreatywność mieszkańców można przekuć w realne działanie.
Jak o tym, że Łódź jest, będzie miastem kreatywnym przekonać mieszkańców innych miast w Polsce, Europie i na świecie?
W zakresie promocji miasta doskonałym narzędziem komunikacji marketingowej jest wykorzystanie potencjału naszych eurodeputowanych jako ambasadorów marki. Ich doświadczenie, wiedza oraz kontakty mogą przyczynić się do umocnienia wizerunku Łodzi na arenie międzynarodowej. Doskonałym elementem promocji jest również uczestnictwo miasta w organizacjach oraz projektach o charakterze międzynarodowym. Taka postawa uwiarygodnia działania miasta otwartego na tworzenie, kreowanie bogactwa europejskiego.
Czy w zakresie budowania wizerunku powinniśmy czerpać z doświadczeń innych polskich i europejskich miast? Które z tych dobrych praktyk są nam najbliższe?
Świetną inspiracją jest Amsterdam. Miasto promuje się hasłem „I amsterdam”, które opiera się na poczuciu identyfikacji mieszkańców z miejscem, w którym żyją. Taki cel chcemy osiągnąć. Wzbudzić lokalny patriotyzm, poczucie dumy i lokalnego zaangażowania. Pozytywnym przykładem polskiego miasta, które konsekwentnie umacnia swój wizerunek, jest POZnan* (* Miasto know-how).
Czy rozwój branż kreatywnych w Łodzi będzie miał znaczenie dla wizerunku całego województwa? Jak skorzystają na tym mieszkańcy regionu?
Łódź z racji swojej centralnej roli w regionie pełni funkcję motywującą. Należy pamiętać, że obszar przemysłów kreatywnych został uwzględniony w strategii rozwoju województwa łódzkiego. Wizerunek tworzony przez miasto i region musi być spójny. Warto, żeby przemysły kreatywne zostały uwzględnione również w lokalnych strategiach rozwoju regionu.
Z Hanną Zdanowską, Prezydent Miasta Łodzi, rozmawiał Maciej Mazerant
![]() | Hanna Zdanowska - Prezydent Łodzi. W latach 2007 – 2010 Posłanka na Sejm RP. Absolwentka Politechniki Łódzkiej, na wydziale Budownictwa i Architektury. Przed zaangażowaniem się w działalność polityczną była właścicielką własnej firmy odzieżowej. Pełniła też funkcję Dyrektora Łódzkiej Izby Przemysłowo-Handlowej. |
![]()
Wszystko w naszych rękach
Studiował Pan na Politechnice Łódzkiej. Czy pamięta Pan, jak to było i czy wiedza zdobyta na uczelni pomogła panu w późniejszej pracy?
Muszę powiedzieć, że na tamtym etapie architektura była dla mnie pierwszym kontaktem z kreatywną działalnością, z twórczym działaniem w ogóle. Wcześniej uczyłem się w „mat-fizie” i pochodzę z rodziny technicznie wykształconej. W związku z tym to był pierwszy moment, kiedy zobaczyłem, że mogę kreatywnie się rozwijać, projektując. I niewątpliwie mam z łódzkiej politechniki dobre wspomnienia związane z zajęciami z rysunku czy fotografii. Fotografia była de facto prowadzona przez ludzi z Łodzi Kaliskiej, Janiaka i Makarego [Marek Janiak i Andrzej Wielogórski – przyp. red.], trochę jak historia sztuki współczesnej. To był dla mnie bardzo ważny moment otwierający głowę, natomiast dużo aspektów związanych ze studiowaniem na politechnice wspominam nie najlepiej, ale chyba nie chodzi o to, żebym o tym opowiadał.
Jak Pan uważa, czego przede wszystkim brakuje na uczelni wyższej u nas, w Polsce? Przecież uczył się Pan również za granicą?
Nie skończyłem studiów na politechnice, ponieważ przeszkadzało mi bardzo, że jest to jednak rodzaj formatowania ludzi, a nie otwierania im głowy i szukania ich indywidualnego potencjału. Uczenia dosyć sztampowo różnych: „jak to się robi”. Mimo że są bardzo różnymi ludźmi na wejściu, wszyscy po roku robią prace wyglądające w zasadzie identycznie. Bo już na pierwszym studium rysunku, żeby zaliczyć jakiś przedmiot projektowy, trzeba rysować praktycznie w stu procentach pod dyktando prowadzącego, co zabija indywidualizm. To mnie wkurzyło i musiałem wyjechać.
A co takiego znalazł Pan za granicą?
Znalazłem możliwość kreowania własnej drogi. Poczucie, że nie muszę robić tak, jak mówią mi, że się robi, tylko tak, jak ja uważam, że powinno się robić. I to jest mój potencjalny wkład w dziedzinę, który powinienem rozwijać, ponieważ może okazać się, że kiedyś w przyszłości będę miał rzeczywisty wkład. Chodziło o bardziej otwarte podejście do młodego człowieka jako do nośnika potencjału, człowieka, którego trzeba rozwijać we właściwy jemu sposób, a nie bezpiecznie sprowadzać do wspólnego podzielnika.
A który wyjazd był ciekawszy – do Stanów Zjednoczonych, czy do Wielkiej Brytanii?
Wyjechałem z Łodzi, kiedy miałem około 20 lat i dopiero kilka lat temu wróciłem do Polski. To nie były jednak dwa oddzielne wyjazdy, tylko życiowa podróż, która trwa do tej pory.

Zdjęcie: Ernest Wińczyk
Realizuje Pan projekty u nas w Polsce, ale dużo wyjeżdża też za granicę i tam realizuje projekty międzynarodowe. Czy według Pana w Polsce dużo się zmienia? Czy uważa Pan, że idziemy w dobrym kierunku, czy nadal widzi Pan ogromną różnicę między tym, co dzieje się w Polsce a za granicą?
Nie, generalnie nie widzę. To znaczy, oczywiście, że widzę różnice, bo specyfika każdej kultury, każdego kraju, każdego biznesu jest inna. Jest dużo charakterystycznych cech, które wyróżniają Polskę, i dlatego tu jest trochę inaczej niż gdzie indziej. W Niemczech jest zupełnie inaczej niż w Wielkiej Brytanii, zupełnie inaczej niż w Stanach, zupełnie inaczej niż we Włoszech itd. To raczej mi nie przeszkadza. Zresztą uważam, że w różnorodności jest piękno tego świata. A jeśli miałbym wartościować, to nie uważam, że w Polsce jest gorzej. Nie powinniśmy próbować, żeby było u nas jak jest za zachodnią granicą czy dalej. Tak samo jak w przypadku rozwijania indywidualnego potencjału studenta nie ma sensu, żeby w Polsce projektowało się jak we Włoszech, fotografowało jak w Nowym Jorku czy robiło filmy jak w Kalifornii. Chodzi o to, żeby unikalny charakter danej kultury, miejsca czy kraju kultywować, rozwijać twórczo. I dlatego ja nigdy nie patrzyłem na to zagadnienie w kategoriach sportowych: „gonimy Zachód” albo „u nas jest gorzej”. Takie spojrzenie jest mi obce. Absolutnie uważam, że w Polsce jest i zawsze było świetnie. Jest mnóstwo unikalnego potencjału, fajnej energii, dużo mądrych ludzi, dużo ciekawych rzeczy w kulturze. Nigdy naprawdę inaczej nie myślałem, natomiast jeśli dodatkowo mieszka się 6 lat w Nowym Jorku czy tyle samo w Londynie, to też zupełnie inaczej się patrzy na tamte miejsca. Zna się ich wszystkie strony, a nie tylko te najbardziej powierzchowne, które nam się dobrze kojarzą ze względu na to, że jesteśmy na wstępie zachwyceni. Dzięki życiu w różnych miejscach mam na to wyważone spojrzenie. W Londynie jest tak samo dużo dobrego, jak i złego, w Łodzi tak samo i pewnie podobnie jest w Rzeszowie i jeszcze w innych miejscach. Wszystko w naszych rękach.
Rozmawiałam ostatnio z Anią Pietrzyk-Simon z Young Creative Poland, która bardzo Pana chwaliła i mówiła, że w polskim wzornictwie Tomek Rygalik jest marką i że współpraca z Panem zawsze jest udana, a produkt, który powstaje, będzie dobry i odniesie sukces. Co Pan czuje, kiedy ludzie mówią, że jest Pan marką samą w sobie nie tylko w Polsce, ale i za granicą, i że Pana firma jest zawsze w czołówce?
Miło mi to słyszeć. Powiem tak: jestem w jakimś sensie w tej działalności już doświadczony, mam dość dużo różnych dokonań i czuję się pewnie w tym, co jestem w stanie z siebie dać. Bez względu na tego rodzaju opinie z zewnątrz jestem jednak jednocześnie bardzo krytyczny w stosunku do tego, co robię. Za każdym razem, na koniec każdego projektu uważam, że mógłbym to zrobić lepiej. W ten sposób cały czas próbuję się rozwijać i jest to dla mnie absolutnie podstawą w działaniu.
Z jednej strony to, co robię, coraz lepiej mi wychodzi, ale z drugiej – nigdy nie jestem do końca usatysfakcjonowany i nie jestem pełen podziwu dla tego, co udało mi się zrobić. Wiem, że najlepszy z moich projektów to ten, nad którym właśnie pracuję, albo za moment będę pracował, a nie ten, który już jest gotowy i świadczy o moich możliwościach. To jest oczywiście miłe słyszeć pochwały, natomiast ja mam do tego stosunek dosyć wyważony. Akurat Anka jest osobą, której zdanie na pewno się liczy. Często jednak zależy, z jakich ust płyną te pochwały.
Na tej samej zasadzie nie do końca jestem przekonany do konkursów. Miałem okazję dostać wiele nagród za swoje projekty na różnym etapie, ale to jest dla mnie najmniej istotne. Byłem członkiem wielu jury, więc znam to też od kuchni i na wszelkie międzynarodowe nagrody, nawet te uważane za najważniejsze, patrzę z przymrużeniem oka. Wiele najlepszych projektów nie jest nawet nigdy wystawionych do konkursu, więc trzeba patrzeć na to z dystansem. Jakość tego, co ludzie robią, można ocenić dopiero z perspektywy czasu. Tak naprawdę w przypadku wzornictwa dopiero w użytkowaniu, i to długotrwałym, można stwierdzić, czy projekt jest dobry, czy zły. To, że spełnia wszystkie kryteria, które ktoś przyjął za ważne na potrzeby jakiejś oceny, nie zawsze jest miarodajne i nie budzi we mnie szczególnego respektu.

Zdjęcie: Bartek Górka & Ernest Wińczyk
Czy jest coś takiego, na czym Panu bardzo zależy, na przykład chciałby Pan zaprojektować, zrobić, zmienić coś konkretnego? Albo czy, kiedy zastanawia się Pan nad tym, co właśnie robi, mówi Pan: „Chciałbym zrobić coś wielkiego, bo to byłoby dla mnie ważne” albo: „To przyniosłoby mi satysfakcję”? Czy raczej jest tak, że pracuje Pan na bieżąco nad zleceniami, które się pojawiają?
W pytaniu na pewno chodzi o cele, aspiracje i marzenia w zakresie mojego życia zawodowego, które jest jednocześnie moim hobby i pasją, natomiast jest również sfera bardziej osobista. I raczej w tej sferze zwracam większą uwagę na takie ważne plany czy ważne cele. W sferze zawodowej to wygląda troszkę tak, że co chwilę jestem zaskakiwany tym, w jakich projektach uczestniczę. I lubię być zaskakiwany w ten sposób, lubię, kiedy nigdy do końca nie jest sprecyzowane, co będę robił za 2 lata i z czego będę dumny. Nieprzewidywalność jest inspirująca i wolę nie planować.
Nie planuję zresztą zbyt daleko do przodu, tylko pozwalam rzeczom się dziać. Jestem bardzo aktywny i intensywnie pracuję. I cały czas staram się robić rzeczy coraz lepiej, jak już mówiłem. W mojej ocenie każdy bieżący projekt jest najlepszy. Nie dlatego, że akurat jestem zainteresowany nim, bo właśnie nad nim pracuję, tylko dlatego, że dużo wcześniej nie byłbym wystarczająco dojrzałym projektantem, żeby zrobić to tak dobrze, jak jestem w stanie teraz. Mam nadzieję, że za rok cały czas będę sam siebie mógł w swojej pracy zaskakiwać. Nie wiem, czy tak będzie, ale mam nadzieję, że tak. Może dlatego nie chcę zbyt dokładnie określać swoich aspiracji, bo na razie jestem bardzo zadowolony z drogi, która wydaje mi się oparta na takich wartościach, które mnie będą dalej w ten sam sposób prowadziły do przodu.
Jak Pan uważa, jakie trzy najważniejsze rzeczy, aspekty są ważne w realizacji własnej działalności, które pozwolą odnieść sukces?
Na pewno najważniejsze jest, żeby robić to, w co się wierzy, bo to ma wpływ na pozostałe dwa aspekty. Trzeba ciężko pracować, a żeby ciężko pracować naprawdę trzeba mieć to przekonanie, bo inaczej po prostu się nie chce. Jesteśmy leniwymi stworzeniami. Ja na przykład jestem z natury bardzo leniwy, natomiast w pracy ludzie, którzy wiedzą jak pracuję, są wręcz przerażeni, że tak w ogóle można działać. Jeśli zrozumieją, dlaczego tak robię, że to nie jest przejawem zachłanności czy innych negatywnych cech, tylko wynika z ogromnej potrzeby i chęci robienia tego, co sprawia mi ogromną przyjemność i daje satysfakcję, wtedy nie ma tego problemu. I dlatego podstawą jest wiara w to, co się robi, jednak tego się nie da wypracować, tylko trzeba poczuć. Trzecią cechą jest to, że trzeba być sobą, być integralnym, nie ulecieć gdzieś, nie oderwać się od ziemi. Trzeba być…
Wiernym sobie?
Trzeba być szczerym w stosunku do siebie, żeby sobą nie manipulować. Siłą rzeczy ludzie nagle zaczynają myśleć o sobie nie wiadomo co albo ulegają wpływowi.

Zdjęcie: Ernest Wińczyk
Mam jeszcze ostatnie pytanie. Pochodzi Pan z Łodzi, firmę ma Pan w Warszawie, ale również w Łodzi. Tutaj, w Łodzi, praktycznie też Pan zaczynał. W tej chwili Łódź realizuje program, w którym szuka swojej marki, ma stać się miastem przemysłów kreatywnych. Jakie jest Pana zdanie na ten temat? Czy uważa Pan, że Łódź ma szansę stać się miastem przemysłów kreatywnych?
Tak, uważam, że Łódź ma i zawsze miała potencjał miejsca twórczego, gdzie przemyły kreatywne mogą się fajnie rozwijać. Wywodzi się to z prostej kalkulacji. Zawsze w dużych skupiskach ludzkich, blisko dużych metropolii, gdzie kiedyś był duży przemysł, z powodów ekonomicznych i ze względu na inspirujące otoczenie tli się kreacja. W Łodzi to nie jest nic nowego, bo środowisko filmowe zawsze nadawało jej sznyt artystyczny. Nie gorzej bywało z artystami wizualnymi. Ale w dzisiejszych czasach nie ma miejsca dla tak zwanych plastyków. Wszystko jest w jakimś sensie biznesem, przemysłem. Jeżeli robimy coś artystycznego, ważne jest, żeby przemawiało to do szerszej grypy w społeczeństwie, co tworzy gospodarczy charakter tej działalności. W moim przypadku tak akurat jest, ponieważ żyję z tego, co robię, i takich ludzi jest dużo.
To są ważne cechy miasta – położenie w centrum dużego kraju i blisko stolicy. To jest ważne, ale ważne jest też to, że Łódź ma bazę kulturową, tkankę związaną z tym, że jest gdzie iść do teatru, do kina, kawiarni, że ma interesujący kontekst architektoniczny pozostawiony przez przemysł, który upadł. Wschodni Londyn wygląda trochę podobnie do Łodzi. Częściowo do tego, co się dzieje w Łodzi, można też porównać Brooklyn. Ten charakter przyciąga ludzi twórczych, zarówno ze względu na niskie czynsze, jak i duże powierzchnie oraz wysokie sufity. To zawsze będzie atrakcyjne dla osób, które chcą być w interesującym miejscu i otwarcie myśleć.
Kiedy zaczną się tam sprowadzać, gentryfikacja tego miejsca – czyli z zapaści rozkwit w niesamowicie tętniące życiem, twórcze miejsce – jest możliwa. Uważam, że w Łodzi to się jeszcze nie stało z wielu względów. Może te atuty, o których mówiłem, też są w jakimś sensie przeszkodą. Bliskość Warszawy powoduje, że wielu ludzi chce uczestniczyć w środowisku twórczym, gdzie ten przemysł kreatywny jest już czymś realnym. Są firmy, agencje reklamowe, które obsługują korporacje skupione wokół stolicy. W Łodzi jednak jest nieobecny ten nadmiernie komercyjny sznyt, który w stolicy jest czymś bardzo niefajnym dla ludzi twórczych. W jakimś sensie jest to przeszkodą dla rozwoju Łodzi, ale jednocześnie jest to szansą dla zaczynającego się tlić oddolnie przemysłu kreatywnego. Wszystko w rękach ludzi kreatywnych, a jednocześnie przedsiębiorczych.
Z Tomaszem Rygalikiem rozmawiała Maja Ruszkowska-Mazerant
![]()
Na całym świecie są dziesiątki, setki tysięcy projektantów, którzy prześcigają się w wymyślaniu coraz to bardziej innowacyjnych, ekstrawaganckich lub po prostu nowych projektów. Ich podstawowym zadaniem jest zaspokajanie potrzeb ludzi – zarówno tych czysto egzystencjalnych, związanych np. ze starzeniem się, z medycyną, życiem codziennym, a także tych czysto estetycznych i osobistych. Jak jednak wśród setek tysięcy projektów odnaleźć te, które są naprawdę wartościowe i zasługują na uwagę? Jednym z powszechnie już stosowanych sposobów na odkrywanie talentów i najlepszych pomysłów są konkursy projektowe.
Projektant aplikując do konkursu, ma wiele możliwości – może zaproponować przedmiot, który już jest produkowany, może to być tylko prototyp, a w niektórych konkursach do rywalizacji startować można z koncepcjami, multimedialnymi modelami. Jednym z najbardziej znanych i szanowanych konkursów projektowych na świecie jest Red Dot Design Awards. Jego organizatorzy oferują długą listę kategorii, a pod każdą z nich kryją się dodatkowe podkategorie. Dzięki temu niemal każdy kreatywny twórca ma możliwość zgłoszenia swoich prac do rywalizacji.
W ostatnim numerze Newslettera Sektorów Kreatywnych dział, w którym zawsze prezentujemy kreatywne inicjatywy z Polski i ze świata, poświęciliśmy na przedstawienie 5 najciekawszych projektów spośród laureatów konkursu Red Dot Design Awards Product Design z 2011 roku. Aby zrozumieć ideę przyświecającą jury podczas oceniania zgłoszonych prac, należy wiedzieć, że poza estetyką i odpowiednimi rozwiązaniami technologicznymi podstawowym kryterium konkursu jest określenie znaczącego problemu społecznego oraz to, w jaki sposób zaproponowany produkt odpowiada na ten problem.
Bezdomny też człowiek
W czasach kryzysu ekonomicznego władze Unii Europejskiej, a także pojedynczych krajów, wymyślają nowe sposoby cięcia wydatków, zmniejszania niedoborów budżetowych i podnoszenia wiarygodności krajów w oczach inwestorów. Zwykli ludzie, zwłaszcza ci, którzy zarabiali mało, a teraz zarabiają jeszcze mniej lub przez redukcję etatów stracili pracę, często popadają w biedę, nie dojadają, a nawet tracą dachy nad głowami. Kryzys oczywiście nie dotyczy wyłącznie Unii Europejskiej czy Stanów Zjednoczonych, gdzie właściwie się zaczął – odczuwalny jest na całym świecie.
Ponieważ bezdomność stała się również bardzo widocznym problemem w Australii, jedna z charytatywnych instytucji rządowych – Swags for Homeless – rozpoczęła produkcję i dystrybucję przedmiotu własnego projektu. Backpack Bed to rodzaj śpiwora, który po zwinięciu staje się plecakiem. Jest on wykonany z materiału UltTrex Lite, który jest wodo-, wiatro-, ognio- i grzyboodporny oraz w pełni ekologiczny. Zszyty jest techniką klejonych szwów – stosowaną także w odzieży narciarskiej – co zapobiega przepuszczaniu powietrza i wody przez szczeliny w miejscach szycia. Wnętrze Backpack Bed wyłożone jest specjalnym materacem piankowym o podobnych właściwościach jak materiał zewnętrzny, a całość waży ok. 4 kg.
Swags for Homeles gromadzi środki na zakup Backpack Bed i wydawanie ich bezdomnym, którzy dzięki temu zyskują lepsze warunki do spędzenia nocy. Backpack Bed dla bezdomnego może kupić każdy za pośrednictwem Internetu, dokonując przelewu w wysokości 69 dolarów australijskich. Kompleksowa działalność tej organizacji, czyli rozpoznanie problemu, kreatywny pomysł, dobry projekt i jego konsekwentna realizacja, pozwoliły na osiągnięcie zamierzonego efektu – wsparcia osób dotkniętych przez los. Poza tym pokazanie osobie bezdomnej, że może żyć lepiej i że są ludzie, którym na tym zależy, może zmotywować ją do działania. Dać wiarę, że zmiana jej życiowej sytuacji jest możliwa.
http://www.swags.org.au
Aby powiększyć, kliknij na zdjęcie
| foto: materiały prasowe |
Design trzeciego wieku
Starzejące się społeczeństwo jest bardzo aktualnym tematem i niepokoi socjologów, antropologów, a nawet ekonomistów na całym świecie. Rodzi się mało dzieci, a długość życia wydłuża się coraz bardziej, w wyniku czego jest coraz więcej osób starszych, które przecież wymagają specjalnej opieki i troski. W związku z tym już od kilku lat projektanci i producenci podkreślają konieczność wytwarzania przedmiotów ułatwiających i wspomagających życie codzienne starszych ludzi.
Podążając tym tropem, studio projektowe Mosa Designlab stworzyło projekt podpórki inwalidzkiej – Gemino 30, która poza swoim podstawowym zadaniem ma dodatkowe walory użytkowe oraz estetyczne. Nie jest to już trzy- czy czterokołowy wózek o prostym, surowym i nieprzyjaznym wyglądzie. Gemino 30 to przyjemny dla oka przyrząd wspomagający osoby o ograniczonych możliwościach ruchowych. Wyposażony jest także w kosz na drobny bagaż lub zakupy, który w razie potrzeby z łatwością może zostać zdemontowany.
Ponadto Gemino 30 ma łatwą w użyciu regulację wysokości, a składanie go także nie wymaga wysiłku. Po złożeniu wózek powinien bez problemów zmieścić się w bagażniku średniej wielkości samochodu. Aby przemieszczanie się było bezpieczne także w nocy, wózek wyposażony jest w odblaskowe światła z przodu i z tyłu. Cała konstrukcja Gemino 30 pomyślana jest tak, aby się nie psuł i działał jak najdłużej, co jest jednym z głównych czynników określających ekologiczność produktu. Dodatkowo każda część wózka może zostać rozmontowana, co po jego zużyciu pozwala na poddanie wszystkich elementów recyklingowi.
Podążanie za spełnianiem potrzeb ludzi przynależących do wszystkich możliwych grup społecznych jest właśnie tym nurtem, który propagowany jest i wspierany przez najważniejsze instytucje i firmy zajmujące się wzornictwem przemysłowym na całym świecie.
http://www.designbasen.no
Aby powiększyć, kliknij na zdjęcie
| foto: materiały prasowe |
Dla rodziny
Wraz z rozwojem cywilizacji, postępem technicznym oraz nieustannie zmieniającymi się warunkami życia ludzie stają się ofiarami tzw. chorób cywilizacyjnych. Można do nich zaliczyć coraz częstsze występowanie alergii, wzrost zachorowań na raka, powszechne depresje i inne choroby psychiczne, zagrożone ciąże i wcześniactwo. W odpowiedzi na ten ostatni problem powstał projekt BabyBloom Incubator stworzony przez Gianni Orsini High-End Product Design & Creative Direction, który według twórców przynosi rewolucję w światowej neonatologii. BabyBloom Incubator ma zmienić dotychczasowe odczucia świeżo upieczonych rodziców, których dziecko przychodzi na świat zbyt wcześnie lub z problemami zdrowotnymi.
Inkubatory używane dotychczas na oddziałach neonatologicznych są proste, przytłaczające swoją formą i wyglądem zaniepokojonych zdrowiem dziecka rodziców. Ponadto, jeśli mama niemowlęcia ze względów medycznych nie może wstawać z łóżka, ma ograniczone możliwości widzenia swojego maleństwa, podczas gdy tyle się przecież mówi, jak istotne są pierwsze chwile i dni dla więzi matki z dzieckiem. BabyBloom Incubator powstał właśnie dlatego – ma przyjazne wygląd i formę, a dodatkowo skonstruowany jest w taki sposób, aby leżąca matka miała możliwość zobaczenia i dotknięcia swojego dziecka. Inkubator zawieszony jest na swego rodzaju wysięgniku zamontowanym na mobilnej podstawie. Warto zaznaczyć, że wszystkie wprowadzone zmiany i ulepszenia nie zostały wdrożone kosztem prawdziwego przeznaczenia i funkcjonalności inkubatora – wszystkie jego funkcje zostały zachowane.
Projekt został nagrodzony tytułem Red Dot: Best of the Best w kategorii: nauki przyrodnicze i medycyna. Nagrodzone zostało więc właściwe rozpoznanie problemu społecznego, który dotyczy wszystkich ras i narodowości na świecie.
http://www.babybloom.nl
Aby powiększyć, kliknij na zdjęcie
| Foto: materiały prasowe |
Zamknięta energia
Kolejną zmianą związaną z rozwojem technologicznym i społecznym jest wszechobecna mobilność. Mamy mobilne telefony – komórkowe i stacjonarne, mobilne komputery – laptopy, netbooki itp., a przede wszystkim my sami jesteśmy coraz bardziej mobilni. Mamy samochody, motocykle, samoloty i wspomnianą wcześniej całą gamę niezbędnych nam w tych czasach urządzeń mobilnych do wyboru.
Często jednak przy korzystaniu z nich pojawia się zagadnienie energii – nic przecież nie działa bez zasilania. Baterie w telefonach czy komputerach mają ograniczoną pojemność, dostęp do gniazdka nie zawsze jest możliwy, a czasem zwyczajnie nie ma prądu. Przyczyn jego braku może być wiele – konserwacja instalacji, awaria w elektrowni, zerwanie kabli w wyniku niekorzystnych warunków pogodowych, a nawet kataklizm, taki jak powódź, huragan czy trzęsienie ziemi. W takich sytuacjach dostęp do elektryczności może okazać się kluczowy, ponieważ bez naładowanej baterii telefonu nie zadzwonimy po pomoc. W mniej drastycznych przypadkach zwykła awaria elektryczności może sprawić, że przepadło wiele godzin pracy na komputerze, który wyłączył się zanim zdążyliśmy zapisać wprowadzone dane. Osoby korzystające z komputera w pracy z pewnością znają to uczucie bezsilności.
Na pomysł, jak zaradzić tego rodzaju problemom w przyszłości, wpadła firma Younicos. We współpracy ze znanym projektantem Wernerem Aisslingerem stworzyła Yill – przenośne urządzenie gromadzące energię elektryczną. Yill ma formę walca wyposażonego w zwijany kabel do ładowania oraz w gniazdko, do którego podłączyć można jakiekolwiek urządzenie. Dla przykładu komputer dzięki energii z Yill może pracować nieustannie nawet do 3 dni.
Urządzenie jest szczególnie przystosowane do gromadzenia energii pochodzącej ze źródeł odnawialnych i to właśnie było podstawowym zamysłem pomysłodawców i producenta. Istnieje jednak możliwość ładowania Yill z tradycyjnej sieci elektrycznej przy pomocy zwykłego gniazdka. Ponadto za sprawą wprawnej ręki i kreatywnego umysłu Wernera Aisslingera Yill może stanowić ozdobę każdego pomieszczenia. Projekt został uhonorowany tytułem Red Dot: Best of the Best w kategorii: biuro.
Aby powiększyć, kliknij na zdjęcie
| Yill dla Younicos foto: Steffen Jaenicke |
Pod kontrolą
Zgodnie z doniesieniami ogólnopolskich mediów Polacy wbrew kryzysowi wciąż się bogacą i wydają coraz więcej pieniędzy. Znaczy to, że standard życia w Polsce się podnosi, a tym samym rośnie popyt na produkty i usługi luksusowe. Jest to łatwe do zaobserwowania, kiedy patrzy się na samochody jeżdżące po drogach większych miast. Poza samochodami coraz bardziej powszechnym dobrem czy luksusem staje się dom, a w nim nowoczesność, nowe technologie i wiele udogodnień – klimatyzacja, podgrzewane podłogi czy elektryczne zasłony do okien i wiele innych. Wydawać się może, że są to wynalazki, które występują tylko w filmach, jednak są one już rzeczywistości, która nie jest wcale trudno dostępna.
Urządzeniem elektronicznym pozwalającym na zdalną kontrolę nad wszelkimi możliwymi parametrami w danym domu lub pomieszczeniu jest Denro ONE RoomController. To kolejny projekt uhonorowany nagrodą Red Dot: Best of the Best. Przy jego pomocy można regulować temperaturę pomieszczenia – zarówno chłodząc je, jak i ogrzewając, można też regulować liczbę włączonych lamp w domu lub zmieniać natężenie ich światła. Innym sposobem na regulowanie jego mocy są elektronicznie sterowane żaluzje i rolety, które przy pomocy Denro ONE można zdalnie zasłaniać i odsłaniać lub zmieniać ich ustawienie. Do tego swego rodzaju pilota może zostać podłączony nawet sprzęt audio i wideo.
Poza możliwościami ważną cechą tego urządzenia jest jego wygląd. Charakteryzuje go prostota, elegancja i łatwość użytkowania. Wyposażony w ekran dotykowy Denro ONE ma formę płaskiego panelu. Producent proponuje trzy wersje kolorystyczne, dzięki czemu przyrząd pasuje do każdego wnętrza.
Być może jest to wynalazek nie do końca odpowiadający określonym, znaczącym problemom ludzkości. Spełnia jednak potrzeby osób, które się bogacą i chcą zapewnić sobie i swoim bliskim jak najwięcej wygody, nowoczesności i luksusu.
http://www.denro.com
Aby powiększyć, kliknij na zdjęcie
| foto: materiały prasowe |
![]()
Konferencja Smart Cities
Zapraszamy do uczestnictwa w przygotowywanej przez Miasto Łódź wspólnie z Politechniką Łódzką konferencji pt. „Smart Cities. Praktyka miast i perspektywa działania” wpisującej się w europejską debatę na temat Smart Cities – miast, inteligentnych centrów rozwoju. Konferencja objęta patronatem Prezydenta Miasta Łodzi Hanny Zdanowskiej, Posła do Parlamentu Europejskiego Joanny Skrzydlewskiej oraz Unii Metropolii Polskich odbędzie się w dniu 9 grudnia 2011 r. w Łodzi.
Wydarzenie podzielone zostało na dwa panele: w pierwszym przedstawione zostanie nowe podejście w budowaniu rozwoju miast, a w drugim dobre praktyki w miastach skutecznie implementujących rozwiązania smart. Na konferencji obecni będą przedstawiciele samorządów terytorialnych regionu łódzkiego, największych metropolii polskich, środowiska akademickiego oraz instytucji i przedsiębiorstw zajmujących się w sposób praktyczny wdrażaniem inteligentnych rozwiązań.
Udział w konferencji jest bezpłatny, ze względu na ograniczoną liczba miejsc prosimy o przesyłanie formularza dostępnego na stronie www.uml.lodz.pl. Formularze można zgłaszać do dnia 1 grudnia 2011 r. na adres e-mail strategia@uml.lodz.pl.
Więcej na: www.uml.lodz.pl lub pod numerem telefonu (42) 638 42 91.
1,3 mld zł dla polskich firm z programu unijnego – CIP
Przygotowana została już kolejna transza pieniędzy dostępnych w ramach Programu Ramowego na rzecz konkurencyjności i innowacji. Kwota w wysokości 1,3 mld złoty z tragi do polskich mikro, małych i średnich przedsiębiorstw. Przyznanie przez Komisję Europejską tak dużych funduszy Polsce sprawia, że wysunęliśmy się na pierwsze miejsce z pośród krajów korzystających z środków dostępnych w tym programie. Oznacza to doskonałą alternatywę dla polskich firm korzystających z wsparcia w ramach Programu Operacyjnego Innowacyjna Gospodarka oraz Regionalnego Programu Operacyjnego.
Przedsiębiorcy będą mogli skorzystać z unijnej pomocy w ramach Programu CIP (Competitiveness and Innovation Framework Programme) dzięki dużej aktywności Krajowego Punktu Kontaktowego przy Związku Banków Polskich, w tym BNP Paribas Bank Polska oraz Polskiemu Funduszowi Gwarancyjnemu Sp. z o.o. Z informacji Komisji Europejskij wynika, że tylko do połowy bieżącego roku z programu CIP skorzystało 160 tys. europejskich MŚP, a wsparcia udzielono na kwotę 7 mld euro.
Więcej na: www.cip.gov.pl
Konkurs Polski Produkt Przyszłości
Polska Agencja Rozwoju Przedsiębiorczości zaprasza do udziału w XV, jubileuszowej edycji Konkursu Polski Produkt Przyszłości, organizowanego pod honorowym patronatem Ministra Gospodarki. Warunkiem przystąpienia do Konkursu jest przedstawienie nowego, innowacyjnego wyrobu lub technologii w jednej z kategorii: „wyrób przyszłości w fazie przedwdrożeniowej”, „technologia przyszłości w fazie przedwdrożeniowej”, „wyrób przyszłości w fazie wdrożeniowej”, „technologia przyszłości w fazie wdrożeniowej”. W konkursie zostanie także przyznana nagroda specjalna w kategorii „eCO2 innowacja” ufundowana przez Ministra Gospodarki
Do Konkursu mogą bezpłatnie przystąpić osoby prawne i fizyczne z krajów Unii Europejskiej. W każdej z czterech kategorii konkursowych przyznawana jest jedna nagroda oraz wyróżnienia. Zwycięzcy w Konkursie „Polski Produkt Przyszłości” otrzymają statuetkę, dyplom, prawo posługiwania się w korespondencji i promocji znakiem i hasłem „Polski Produkt Przyszłości”, oraz wsparcie w promocji produktu w kraju i za granicą, m.in. poprzez udział w targach oraz obecność produktu w prestiżowym Katalogu Laureatów.
Projekty konkursowe można składać drogą pocztową lub bezpośrednio w siedzibie Polskiej Agencji Rozwoju Przedsiębiorczości - ul. Pańska 81/83, 00-834 Warszawa w terminie nieprzekraczalnym do dnia 16 stycznia 2012 roku.
Kontakt: konkursppp@parp.gov.pl oraz pod nr telefonu (22) 432 83 12
Więcej na: www.ppp.pi.gov.pl
Konferencja BIZSHOW#3
Zapraszamy na konferencję BizShow #3 która dotyczyć będzie rozwoju start-up’ów oraz ich sposobów na osiągnięcie sukcesu. W trakcie konferencji rozpocznie się dyskusja na temat tego czy spółki i przedsiębiorstwa akademickie – zakładane przez studentów i pracowników naukowych wyższych uczelni mogą efektywnie wkraczać na rynek, być konkurencyjne i osiągać sukces. Na spotkaniu prezentowane będą polskie start-up’y które stały się liderami w swoich branżach. Gościem specjalnym konferencji będzie Tomasz Kammel – znany polski dziennikarz, a także Maciej Maciejowski (grupa Onet.pl), Rafał Han (grupa BrightBerries) oraz Michał Olszewski (LMS Invest).
Ponadto na konferencji rozstrzygnięty zostanie konkurs „Pomysł na Biznes Akademicki” oraz nastąpi wręczenie nagród jego laureatom.
Konferencja będzie miała miejsce 2 grudnia br. na Wydziale Prawa i Administracji Uniwersytetu Łódzkiego, Adres: ul. Kopcińskiego 8/12, 90-232 Łódź (Aula Czerwona). Aby wziąć w niej udział należy wypełnić formularz na stronie: www.lapa.uni.lodz.pl/category/konferencje.
Więcej na: www.lapa.uni.lodz.pl
REDAKCJA
Redaktor naczelna: Maja Ruszkowska-Mazerant
Redaktor merytoryczny: Maciej Mazerant
Redaktor językowy: Katarzyna Rogowska
Zespół: Agnieszka Furmańczyk
Wydawca: ECC-CF, Purpose – Przedsiębiorczość w Kulturze
www.purpose.com.pl
Adres redakcji: Kreatywni Samozatrudnieni 2011
90-722 Łódź, ul. Więckowskiego 16/200
www.kreatywnisamozatrudnieni.pl
e-mail: kontakt@kreatywnisamozatrudnieni.pl
Newsletter powstaje na zlecenie Urzędu Miasta Łodzi



