Asiu, zajmujesz się projektowaniem dywanów - to twój wyuczony zawód. Niestety nie każdy artysta ma taką możliwość, ty jednak postawiłaś na siebie. Masz własną firmę. Czy to konieczność, czy chęć usamodzielnienia się?
Firmę, a dokładnie to ujmując, działalność gospodarczą, założyłam z dość prozaicznego powodu. Nie chodziło mi bezwzględnie o samodzielność czy kreowanie wizerunku, ale o wygodne rozliczanie zakupów materiałów i sprzedaży moich prac. Faktycznie, jest to sposób na sprawne usamodzielnienie się, ponieważ szybko zaczynasz orientować się w różnych przepisach gospodarczych, rozliczeniach, podatkach, ubezpieczeniach itp. Tym samym masz możliwość swobodnie decydować o zakresie swoich działań, nie tylko w aspekcie twórczym, ale również finansowym.

Pamiętasz jak to było przy zakładaniu firmy? Co było najtrudniejsze?
Najtrudniejsze, jak to zwykle, były pierwsze kroki, zapoznanie się z podstawowymi przepisami gospodarczymi, wiele wizyt w wielu urzędach (dzisiaj jest już trochę prościej i szybciej).
Czy z perspektywy czasu, patrząc na siebie, poleciłabyś znajomym z ASP zakładanie własnej firmy? Na uczelni nie miałaś żadnych zajęć z przedsiębiorczości prawda? Słyszałam, że teraz na łódzkiej ASP jest biuro karier, ale jeszcze 6 lat temu nie mieliśmy takich możliwości. Uważasz, że studenci ASP mają trudniej po ukończeniu szkoły? Jest im ciężej odnaleźć się na rynku pracy niż np. studentom uniwersytetów czy politechniki?
Zachęcam do założenia własnej firmy, ale nie za wszelką cenę. Są twórcy, artyści, którzy na samą myśl o podatkach czy fakturach mają ciarki na plecach. Niestety nie jesteśmy do tego dobrze przygotowani kiedy opuszczamy uczelnię artystyczną. Być może, jak wspomniałaś, teraz to się zmienia. Często artyści tracą zbyt wiele energii na te dodatkowe prawno-ekonomiczne działania. Najważniejsze są dobra organizacja i determinacja. Faktem jest, że możemy tworzyć co chcemy, być bardziej kreatywni niż wykonując polecenia pracodawcy, ale również sami musimy znaleźć odbiorcę tej naszej twórczości.
Nie wiem czy absolwenci innych uczelni maja łatwiej. Pomimo zajęć z przedsiębiorczości nie są twórcami, a my mamy taki wyjątkowy dar nie tylko wymyślenia, wykreowania ale również, co najważniejsze, wytworzenia manualnie produktu. Umiemy stworzyć piękną rzecz, którą możemy później sprzedać. Mamy wizje i bardzo sprawne dłonie, jesteśmy często samowystarczalni, a najbardziej kłopotliwą dla nas księgowość możemy zlecić firmie zewnętrznej, wtedy jest prościej.

O Tobie można powiedzieć, że jesteś przedsiębiorcza - właśnie zdobyłaś stypendium Ministra Kultury, czy możesz powiedzieć jak do tego doszło i co w ramach stypendium chcesz zrobić?
Otrzymanie stypendium w programie "Młoda Polska" jest dla mnie uhonorowanie pracy twórczej. Od wielu już lat konsekwentnie rozwijam autorski projekt "Dywan Alternatywny". Wiele prac stworzyłam we współpracy z Agnieszką Czop. Uczestniczyłam w bardzo wielu wystawach, konkursach i innych wydarzeniach artystycznych. Udało mi się zdobyć kilka znaczących nagród. Oprócz tego z sukcesem projektuję również dużo dla przemysłu.
Stypendium to znaczący grand na realizację konkretnego projektu. W moim przypadku będzie to nowa kolekcja interaktywnych dywanów filcowych.

Jesteś projektantką, która współpracuje z różnymi miejscami prezentującymi dobry design, co mogłabyś poradzić innym projektantom, którzy zastanawiają się nad wstawianiem swoich prac do sklepów? Warto, na co należy zwracać szczególną uwagę?
Współpracuję z galeriami wzornictwa i architektami wnętrz oraz instytucjami propagującymi polski design. Oczywiście warto pokazywać swoje prace w dobrych galeriach designu, bo to również świetne miejsce na reklamę. Takie galerie przyciągają nie tylko klientów, ale również dziennikarzy i fotografów. Tam często powstają sesje zdjęciowe do magazynów wnętrzarskich. Nawet jeśli wasza praca nie zostanie szybko sprzedana, zobaczy ją wielu ludzi, w tym również twórcy i kuratorzy wystaw.

A co sprawia ci najwięcej satysfakcji?
Oczywiście kontakt z odbiorcą, interakcja. Moje dywany filcowe wchodzą w taką relację z użytkownikiem, to głównie dywany do zabawy i dywany-rzeźby. Wspólnie z Agnieszką Czop zdobyłyśmy kiedyś piękną nagrodę Dużego Zabawiciela w konkursie Zabawka do Zabawy Fundacji Form i Kształtów, zadecydowały o tym dzieci, które z radości zabawy zsiusiały się na naszym dywanie. [uśmiech]
Na koniec dodam jeszcze, że jesteś mamą 3-letniego Antosia, czy synek lubi bawić się Twoimi pomysłami? Przypomnę, że jesteś pomysłodawczynią dywanów-układanek, które idealnie sprawdzają się w pokojach dziecięcych...
Ciężko mi złapać dystans w tej kwestii, ponieważ Antek uczestniczy w mojej twórczości i te dywany to dla niego naturalne środowisko. Układa nawet te elementy, które do układania nie służą.
